Barszcz Sosnowskiego – jeśli się go pozbywać, to teraz

Szybkimi krokami przyszła do nas wiosna, a tuż za nią, nim się obejrzymy, zawita do nas lato, być może tak samo upalne, jak poprzednio. Z każdym dniem widzimy jak zielenią się coraz to nowe rośliny. Wśród nich wyrastają i te niechciane, a nawet niebezpieczne. Do nich z pewnością należy barszcz Sosnowskiego. Teraz, gdy odrasta po zimie, jest jeszcze nieszkodliwy. Jednak gdy przyjdzie lato i nastąpią upalne dni, a barszcz będzie dojrzały, w pełnym rozkwicie, mogą zacząć się problemy. Chcemy Państwa przed nimi przestrzec.

Zwykle, gdy barszcz Sosnowskiego jest już w pełni dojrzały, dopiero wtedy dostrzegamy tę roślinę. Przyciąga ona swoimi rozmiarami, zaciekawia, ale też przeraża. Pamiętajmy bowiem, że gdy nieopatrznie zbliżymy się do niej, nawet nie dotykając, możemy doznać poważnego poparzenia. Barszcz Sosnowskiego wydziela bowiem parzące substancje lotne, które są dla nas wyjątkowo niebezpieczne; poparzenie tego typu zaliczane jest do oparzeń chemicznych. Jest nieprzyjemne, trudno gojące się i często pozostawia blizny.

Temat barszczu Sosnowskiego pojawia się szerzej, także w mediach, zwykle w okresie lata. Naturalnym naszym odruchem jest wówczas poczucie zagrożenia i chęć zaradzenia uciążliwej sytuacji, nierzadko walka z nim, usuwanie itd. Ale okres lata na pozbywanie się barszczu Sosnowskiego to stanowczo zbyt późna pora. Późna i niebezpieczna. Jeśli usuwać barszcz Sosnowskiego, to właśnie teraz, kiedy roślina dopiero zaczyna wzrastać.

Jak sobie z tym poradzić? Po prostu wyciąć, wykopać kłącze. Dla zachowania ostrożności, najlepiej zrobić to w odpowiednim zabezpieczeniu – co najmniej w rękawicach ochronnych. Jeśli pamiętamy w którym miejscu barszcz Sosnowskiego rósł na naszej posesji w poprzednich latach, możemy odszukać go i usunąć zanim się rozrośnie. Jeżeli nie potrafimy zlokalizować tego miejsca, obecny czas możemy wykorzystać na sprawdzenie siedliska tej rośliny, by tę wiedzę wykorzystać na wiosnę przyszłego roku.

Pamiętajmy jednak, że gdy już barszcz wytniemy, a nawet wykopiemy roślinę wraz z korzeniem, nie oznacza to ostatecznego zwycięstwa. Za jakiś czas znowu może pojawić się w tym miejscu. Trzeba być cierpliwym i kilkakrotnie powtórzyć wiosenną operację „barszcz”. Ze wszystkich metod niszczenia ta jest najprostsza, ale też najskuteczniejsza. Firmy specjalistyczne, wycinające rośliny na zlecenie, czyniące to jednorazowo, czy stosujące chemiczne niszczenie, nie zagwarantują nam takiego efektu, jak nasze systematyczne działanie: obserwacja i odpowiednio wczesne pozbycie się tego uciążliwego i niebezpiecznego chwastu.

KŁ/UM