Relacja ze spektaklu „Być jak Meryl”

12 października o godz. 19:00, aula M-GCKiS wypełniała się osobami chcącymi zobaczyć monodram” Być jak Meryl” w reżyserii Grzegorza Pawlaka. Wystąpiła w nim Weronika Wierzbowska. Spektakl opowiadał o tym, że droga do marzeń nie zawsze jest usłana różami, że wiele jesteśmy w stanie poświęcić, by wspiąć się na sam szczyt. Jak wiele możemy zrobić, by zawalczyć o swoje marzenia? Widzowie mogli dowiedzieć się, że gdy cały świat mówi Ci „nie”, musisz udowodnić przede wszystkim samemu sobie, na ile ci zależy i iść pod prąd, by zawalczyć o siebie i sięgnąć po największa wygraną.

Nieważne, czy jesteś aktorem, muzykiem, kucharzem czy prawnikiem. Marzenia ma każdy. Jeden większe, drugi mniejsze. I każdy na swój sposób dąży do ich realizacji. Nawet jeśli nic nie wychodzi i wydaje się, że nic dobrego nas już nie spotka, trzeba pamiętać, że to tylko moment, a za rogiem może nas czekać życiowy Oscar. Marzenia zawsze nas uratują. Dlatego nigdy nie można przestać o nie walczyć. Podsumowując spektakl Weroniki Wierzbowskiej mówił o tym, że początki bywają trudne, ale mimo to nie warto się poddawać. Trzeba stoczyć walkę nie z całym światem, ale z samym sobą – o samego siebie.