Szefowo, a może mały rabacik?

Dzisiaj chciałabym poruszyć temat wszechczasów, czyli rabatu w usługach małego przedsiębiorcy. Temat – rzeka, więc krótko opiszę problem. Następny artykuł – co na to poradzić?

Otóż drogi kliencie nic nie stoi na przeszkodzie abyś, po zakupie szerszej usługi/większej ilości towaru, spytał o małą obniżkę ceny, ale rób to w dużych sklepach czy firmach. Małego, a szczególnie początkującego przedsiębiorcy po prostu na ten rabat nie stać. Jednak ugina się i daje, bo boi się, że straci klienta. Skąd to wiem? A stąd, że na początku mojej działalności nie liczyłam się z tym, że moja usługa powinna być dobrze opłacona. Jednoosobowy przedsiębiorca (szalenie często – ja też) zajmuje się świadczeniem usługi, która sprawia mu przyjemność, potrafi to doskonale robić, ma doświadczenie, ale nie umie jej dobrze wycenić (mi już to na szczęście lepiej idzie). Dlaczego? Ponieważ coś co przychodzi nam łatwo i lekko nie wymaga wysokiej opłaty – jedna z pułapek ludzkiego umysłu. Nie uruchamia się wtedy w mózgu ośrodek nagrody. Jednak jak powiedziałam to pułapka i takie myślenie prowadzi do nikąd, ponieważ każdy przedsiębiorca ma koszty stałe, a one nie pytają go: ’Zosiu uda Ci się opłacić lokal w tym miesiącu?’ A w życiu! Przychodzi faktura płacz i płać. Nie wspomnę tu o wzięciu sobie satysfakcjonującej wypłaty – już w ogóle marzenie ściętej głowy. Pozdrawiam

J.K.


Poprzednie artykuły naszej czytelniczki:

  1. Z perspektywy przedsiębiorcy
  2. Z perspektywy klienta