Jak spełniać marzenia, o monodramie “Być jak Meryl”

„Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia” – oto myśl przewodnia spektaklu „Być jak Meryl”, który odbył się w Miejsko-Gminnym Centrum Kultury i Sportu w Choroszczy w sobotni wieczór 7 marca. Monodram Weroniki Wierzbowskiej w reżyserii Grzegorza Pawlaka przeniósł nas w świat młodej aktorki, która marzy o wielkich rolach w filmach czy teatrze. Jej swoistym guru jest tytułowa Meryl Streep – znana chyba wszystkim amerykańska aktorka, zdobywczyni Oskara, której kariera również nie była usłana różami. Joanna – bohaterka monodramu spędza czas w domu, od czasu do czasu odbierając telefony z odmowami występu w danym projekcie. Zmęczona, zrezygnowana prowadzi monolog o swoich marzeniach, dotychczasowych osiągnięciach, jednak nie są one na miarę jej marzeń. Joanna chce sięgnąć po więcej. Wysyła swoje aktorskie demo nawet za Ocean, do legendarnego Hollywood. W pewnym momencie podczas spektaklu widzimy Joannę w roli samej Meryl, gdy w blond peruce, pewna siebie przekracza próg biurowca, a cała ekipa współpracowników słucha jej się, a wręcz boi. Jest to niezwykłe zderzenie dwóch osobowości – cichej, jakby wycofanej Joanny marzącej o wielkiej karierze i dominującej, pełnej życia Meryl. Życie nie szczędzi naszej głównej bohaterce rozczarowań i porażek, jednak cała historia kończy się…Nie będziemy zdradzać. Jednak spektakl udowadnia, że o marzenia warto walczyć, że warto je przekuć w cele, w pewien konkret, po który sięgniemy w przekonaniu, że na to zasłużyliśmy.
Na koniec monodramu była możliwość porozmawiania z twórcami. Publiczność była żywo zainteresowana drogą zawodową Weroniki Wierzbowskiej, bowiem tekst sztuki napisała ona sama. Co jest najlepszym dowodem na to, że marzenia po prostu trzeba spełniać.

fot. Alicja Wysocka