Sport

Podsumowanie roku w piłkarskich LZS-ach

Za nami kolejny sezon piłkarski drużyn amatorskich w gminie Choroszcz. Podobnie jak w poprzednich 4 latach rywalizowało 10 zespołów. Patrząc na wyniki wszystkich boiskowych, a nawet halowych rozgrywek (turniej futsalu odbył się w lutym ) wyraźnie zarysowuje się kształt czołówki.

Już kwietniowy Turniej Otwarcia Sezonu pokazał jakie zespoły będą dominowały na dużych boiskach. Czołowa czwórka była identyczna tyle, że w innej kolejności jak w turnieju halowym, a po dwóch miesiącach w identycznej kolejności znalazly się na półmetku. Miłą niespodzianka tej pierwszej rundy i części drugiej była postawa Żółtek, które namieszały trochę faworytom ale może po kolei.

1. Izbiszcze – udało się obronić tytuł chociaż nie było to już w tak pewnym stylu jak kilka lat temu. Widać, że zespół bez obawy stawia na młodych, nie zawsze doświadczonych zawodników co sprawia, że zielono-czarni nie wygrywają w cuglach wszystkich spotkań. Porażki z Lambadą (0-2), Łyskami (1-2) czy Żółtkami (2-4) były tego przykładem i spowodowały, że do ostatniej kolejki trzeba było wałczyć o tytuł, a w ostatnim meczu – przy remisie 1-1 przez kilkanascie minut tytuł wydawał się stracony. Na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie i tydzień pózniej drużyna mogła świętować także tytuł Mistrzów Województwa wywalczony w turnieju w Choroszczy. Dodajmy, że spore sukcesy Izbszcze odnosiły też w rywalizacji na orliku wygrywając wojewodzką rywalizacje z najlepszymi z lig miejskich (w tym BLS), a w Ogólnopolskim Turnieju w Łącku była bliska ćwierćfinału. Trzon zespołu stanowią oczywiście, uznany najlepszym zawodnikiem Ligi – Bartek Sadowski, niezwykle skuteczny Rafał Olsiewicz, pewny w obronie Bartek Silwonik czy niezniszczalni bracia Zbyszek i Daniel Dziejma. Ten drugi pomimo 46 lat wciąż utrzymuje się w świetnej formie.

2. LZS Choroszcz – podobnie jak w przypadku Izbiszcz pozycja identyczna jak rok temu, jednak wywalczona w dużo słabszym stylu, a dokladnie po weryfikacji. Na boisku LZS do ostatnich minut musiał walczyć o miejsce na podium, chociąz przed sezonem był uważany nawet za kandydata do mistrzostwa. Spowodowane to było sporymi wzmocnieniami: m.in. Damianem Mojsakiem,Wojtkiem Wawrylakiem i Gabrielem Dąbrowskim z Rajkomu oraz powrotem Karola Bagińskiego z Łysek .Jednak już turniej otwarcia (4 miejsce), jak i pierwsza runda, a w niej wyrażne porażki z Izbiszczami, Lambadą i Żółtkami pokazała,ż e nazwiska same nie grają. Tym bardziej,że Bagiński po kilku meczach wyjechał do Niemiec, a Mojsak złamał obojczyk. W rundzie rewanżowej kontuzji było więcej (Kamil Kołodko, Krzysiek Jaszczołt, Jacek Ambroziak). Pomimo wielu osłabień drużyna chartowała się odnosząc w większości ciężko wymęczone jednobramkowe zwycięstwa. Jedyne straty zanotowała w wyjazdowych meczach z Izbiszczami i z Barszczewem, dzieki czemu LZS był najlepszy w tabeli rundy rewanżowej. Potwierdzeniem rewelacyjnej formy jesienią było zwycięstwo w Pucharze Ligi (po wyjazdowych wygranych z Izbiszczami , Zaczerlanami i Lambadą w finale). Znaczna rolę w szczególnie w końcówce sezonu odegrali: wracający do formy sprzed roku Tomek Dąbrowski (wiosna nie błyszczał), doświadczony i skuteczny Paweł Surynowicz oraz walczący z determinacją Kewin Kajewski. Pozytywny wpływ na wyniki widac było w grze grających na co dzień w Narwi wspomnianych wczesniej Mojsaka i Gabriela Dabrowskiego oraz rzadko grywającego ale jęśli już to niezwykle skutecznego Łukasza Poplawskiego. Na wyniki szczególnie w drugiej rundzie wpływ miała tez gra sprowadzonego od lipca z Rajkomu: Dawida Konopko oraz postawa doświadczonych już Marcina Jaromińskiego, Krzyśka Jaszczołta, Daniela Siegienia czy Wieśka Roszkowskiego. Osobiscie mam także satysfakcję, że mogłem dorzucić swoją cegiełkę do tego wyniku gdyż aż pięciokrotnie strzegłem bramki w meczach bez przegranej, a średnia ocen 4,90 jak na mój wiek może dawac satysfakcję.|

3. Łyski – już turniej otwarcia pokazał, że mimo dobrego wyniku (2 miejsce, jednak bez zwycięstwa w meczu) w drużynie cos zgrzyta. Często brakowało składu, w szczególności zawodników miejscowych i oprócz kilku dobrych meczów (z Lambadą i Izbiszczami) drużyna spisywała się przeciętnie przegrywając m.in. dwukrotnie z LZS, Rajkomem i tracąc punkt z Barszczewem. Dodatkowo zespół był często osłabiany zawieszeniami za kartki i karany za niesportowe zachowania. Pomimo tego, niemal do samego końca druzyna ta liczyła się w walce o mistrzostwo, a przez kilkanaście minut w ostatniej kolejce była nawet wirtualnym liderem. Niestety chęć ostatecznego triumfu za wszelka cenę sprawiła, że w ostatnim meczu w Żółtkach doszło do nadużyć regulaminowych i gry niedozwolonej liczby graczy spoza gminy. W efekcie poskutkowało to protestem rywali i już po oficjalnym wreczeniu medali… przegrana walkowerem . Zmąciło to niewątpliwie obraz rozgrywek i wzbudziło spory niesmak, tym bardziej, że dwa tygodnie później drużyna z Łysek nie zdołala zebrać składu na pucharowy mecz u siebie… z Żółtkami i również w tym przypadku skończyło się walkowerem. Dziś mowi się głośno o rozpadzie Opmarowskiej ekipy. Z 3 letniej fuzji Złotorii z Łyskami pozostało już niewielu graczy.Wyróżniali się oczywiście w tym gronie Adrian Pilis z Łysek, Rafał Polak i Grzegorz Stobiecki ze Złotorii. Ten ostatni grywał jednak rzadko , większość sezonu spędzając za granicą .O sile zespołu stanowili w większości gracze sprowadzeni z białostockich drużyn BLS: solidny, aczkolwiek chyba słabszy niż w ubiegłym sezonie bramkarz Robert Chłud, pewny w grze Kamil Kucharski czy Grzegorz Spychała. Gwiazdą zespołu jest jednak mieszkający od roku w Barszczewie Mariusz Gałczyk – wybrany najlepszym obrońcą ligi. Znacznie lepiej wiodło się ,,opmarowcom’’ na mniejszych boiskach. Zwycięstwo w futsalowych turniejach WOŚP i rozgrywkach gminnych, a także jako reprezentacja powiatu białostockiego triumf podczas Wojewódzkiej Spartakiady LZS dający kwalifikacje do Igrzysk Ogólnopolskich. Niestety w Kielcach skończyło się na szybkim odpadnieciu w fazie grupowej i wielkim rozczarowaniu.

4. Lambada – Niezwykle solidny, młody zespół rewelacyjny w rozgrywkach halowych (2 miejsce) i w pierwszym półroczu. W turnieju otwarcia sezonu -3 miejsce bez poniesionej porażki, w pierwszych kolejkach ligi wygrane m.in. z Izbiszczami i LZS. W drugiej części sezonu drużyna złapała lekką zadyszkę spowodowaną nadmierna ilością gier zarówno w Lidze, Pucharze Polski (awans do 4 rundy!!!), a także w rozgrywkach BLS, ponosząc minimalne porażki z Izbiszczami, LZS i Łyskami. Te ostatnie kosztowały Lambadę utratę miejsca na podium. W listopadowym Pucharze Ligi udało się po raz drugi z rzędu awansować do finału i zająć 2 miejsce. Zwieńczeniem udanego roku jest też druga pozycja (za Izbiszczami) w rocznym rankingu turniejowym sumującym wszystkie najważniejsze imprezy w gminie. Wyróżniającym się zawodnikiem był niewątpliwie bramkarz Marcin Samojłowicz. To był jego sezon – za co słusznie został doceniony i na podstawie pomeczowych ocen wybrany najlepszym na swojej pozycji. Sporo dobrego zrobił niezwykle skuteczny Piotr Wasiluk. Czołowemu polskiemu badmintoniście nie ustepowali jego brat Sławek Wasiluk, a także grający w Narwi Choroszcz Damian Garbowski czy król strzelcó sprzed 13 lat –Czarek Półkosnik. Jednak prawdziwą perełką, a w zasadzie brylantem jest Rafał Lenczewski, który w ciagu ostatnich kilkunastu miesięcy rozwinął się i dojrzał piłkarsko co zaowocowało grą w pierwszej drużynie Narwi Choroszcz. Szkoda tylko, że młodego zawodnika wciąż trapią kontuzje i liczne urazy. Podstawą dobrych rezultatów jest jednak świetna organizacja, atmosfera i gra zespołowa – a przede wszystkim świetna współpraca doświadczonych i lepszych zawodnikow ze słabszymi, którzy jednak nadrabiają swoje braki niespotykaną w innych drużynach ambicją.

3. Narew Żółtki – to chyba największa niespodzianka tego sezonu. Jeszcze w marcu, z powodów kłopotów kadrowych mówiło się o fuzji z Klepaczami, (eksperyment nie powiódł się podczas turnieju otwarcia), a już niebawem zespół złozony przeważnie z miejscowych i choroskich zawodników był postrachem czołówki, szczególnie na swoim wąskim i krótkim boisku. W Żółtkach przegrały ekipy Rajkomu, LZS i Izbiszcz (a po weryfikacji także Łyski) – wygrać w Żółtkach udało się tylko Lambadzie i Klepaczom .W rundzie rewanżowej, jeszcze kilka kolejek przed końcem Żółki miały realne szanse na medal. Jednak porażki z Rajkomem, LZS i ,,na boisku ‘’ ze wzmocnionymi nieprawidłowo Łyskami trochę popsuły dobre nastroje, podobnie jak ponowna porażka na własnym boisku z Lambadą w półfinale Pucharu Ligi. Pomimo słabszego końca sezonu w Żółtkach mówi się o udanym roku. Dużą role w druzynie odegrałskuteczny jak zawsze Grzegorz Adamski (król strzelców ligi) oraz doświadczeni Piotr Popławski, Łukasz Grodzki i Rafał Bagnowski .Ważnym ogniwem był też Mariusz Daniluk, kiedys bramkarz Złotorii – dziś grajacy w obronie, nie tylko zespołu z Żółtek ale od kilku miesiecy także i Narwi Choroszcz. Nowym odkryciem jest niezwykle szybki i groźny, szczególnie w kontrataku Paweł Waszkiewicz. Ciekawi jesteśmy postawy tej drużyny w roku przyszłym. Podobno z drużyny odchodzi Grzegorz Adamski – czy znajdą się jego następcy na tej pozycji?

6. Zaczerlany – kolejna miła niespodzianka. Podobnie jak w Żółtkach z powodów kadrowych bliskie było połączenie z Rajkomem (wspólny team w turnieju otwarcia zajął 5 miejsce). Jeszcze przed sezonem zespół opuścił Adrian Turowski (przeszedł do druzyny z 5 ligi), a po kilku wiosennych meczach za granice wyjechał niewątpliwy lider Tobiasz Półkosnik. Pomimo tych ubytków Zaczerlany grały całkiem przyzwoicie, szczególnie na własnym boisku odbierając punkty m.in. Lambadzie i LZS-owi oraz psując wiele krwi Łyskom i Izbiszczom, które o wygraną musiały toczyć niezwykle ciężki bój.

7. Rajkom Choroszcz – największe rozczarowanie sezonu. Szczególnie jego pierwszej części, po której zespół zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Odejscie kilku zawodnikow do Lambady, Żółtek, a w szczególnosci do LZS spowodowały, że doświadczeni Adam Łodziński, Sebastian Waszczuk i Dariusz Kopczewski z krótką ławką rezerwowych nie byli w stanie nawiązać walki z rywalami ponosząc czasem kompromitujące porażki . Wpływ na to miały też liczne kary i zawieszenia za kartki, szczególnie wspomnianych zawodników kierujących grą. W drugiej rundzie było już trochę lepiej. Zespół odniósł kilka ważnych zwycięstw m.in. z Łyskami i Żółtkami i odbił się od dna. Pewne ożywienie dla drużyny wnieśli pozyskani w trakcie rozgrywek bracia Karol i Wojtek Biernaccy oraz doświadczony Tomek Zalewski. Jedynym jasnym punkcikiem był udział w rozegranym w Choroszczy ,,orlikowym turnieju wojewódzkim (w zastępstwie za Izbiszcze) i zajecie w nim 3 miejsca.

8. Klepacze – podobnie jak Rajkom wielkie rozczarowanie. Braki kadrowe już na turnieju otwarcia dały się we znaki (nie przystapiły do gry), a w trakcie sezonu kryzys się pogłębiał. Drużyna po 2 walkowerach już miała się wycofać, jednak dzięki determinacji udało się rozegrać kilka ostatnich spotkań, a przy okazji sprawić sporo kłopotów walczącym o tytuł Izbiszczom (3-5). Niestety sił starczyło tylko na ligę, do rozgrywek pucharowych ,,chłopcy z przedmiescia’’ już się nie zgłosili. Czy to już koniec czy tylko chwilowy kryzys tej sympatycznej drużyny? W końcu w składzie jest kilku dobrych graczach m.in. Kamil Pyczot (najlepszy zawodnik ligi sprzed dwóch lat), Łukasz Mosiej czy Wojciech Pankiewicz. Na boisku i w pełnym składzie potrafili m.in. zremisować z Lambadą, wygrać w Żóltkach oraz u siebie z Rajkomem. Niestety w pewnym momencie, szczególnie latem zabrakło chyba determinacji grajacych, a w szczególności osoby która ogarniałaby zespół organizacyjnie. Czy Klepacze odrodzą się po zimie i wystartują w nowym sezonie? Czas pokaże. Na razie słyszymy narzekania, że miejscowi nie mają chęci, a wiekszość która chce grać nie może, gdyż mieszka już na terenie Białegostoku.

9. Piorun Pańki – wyniki chyba troche rozczarowują. Majac w skladzie grającego w Narwi Krzyśka Gryga, walecznego Karola Półkosnika czy niezwykle skutecznego w ataku 43-letniego Krzsztofa Kuleszę drużyna mogłaby pokusić się o wiecej. Bez szans w meczach z czołówką. Niewiele zwyciestw: m.in. z Barszczewem i Rajkomem. Największy sukces to wygrana w klasyfikacji Fair Play, z najmniejszą w całej lidze ilością żółtych i czerwonych kartek, co złośliwi też komentowali że „kartek nie dostaje ten kto nie walczy”. Mam oczywiście inne zdanie i gratuluję tej postawy drużynie. W Pańkach jednak piłka nożna nie jest sportem nr 1, pozostając w cieniu, a w zasadzie w dymie… sportów pożarniczych. To miejscowi strażacy zdobywaja laury (w tym roku zwycięstwo w gminnych zawodach) i angażują się w treningi, a wielu piłkarzy wspiera ekipe OSP zdecydowanie większe priorytety stawiając na działalność strażacką.

10. Promil Barszczewo – fajna organizacja, dobra atmosfera, niezła kadra, a jednak znowu słaby wynik w lidze. Ekipa prowadzona i dobrze zarządzana organizacyjnie przez Adama Olszewskiego, kilka cennych punktów zdobyła na własnym, a w zasadzie na wynajetym boisku w Zaczerlanach. Bez wygranej wróciły stamtąd m.in. Łyski i LZS. Gorzej bywało na wyjazdach: jedynie w Pańkach udało się wygrać, raz w lidze, a raz w Pucharze. Awans do ćwierćfinału tych rozgrywek to największe tegoroczne osiagniecie. Nie udalo się jednak osiagnąć półfinału po przegranej w samej końcowce z Zaczerlanami 1-3. Mankamentem zauważalnym jest slaba znajomość przepisow, a raczej ich własna interpretacja przez wielu graczy podsycanych krytyka licznych kibiców. Wielokrotne pretensje do sędziów i nie skupianie się na wlasnych błędach, a obarczanie winą arbitrów powoduje że wyniki, które mogłyby być lepsze są jakie są. Chłopaki nie załamują jednak rąk – będzie lepiej, stawiamy w większości na swoich, a jest kilku obiecujących młodych graczy – powiedział Adam Olszewski. Należą do nich Sylwester Jurgielaniec i Paweł Wojdołowicz, którzy wsparci ambitnym Tomkiem Dąbrowskim i kilkoma jego kolegami są w stanie osiągać znacznie lepsze rezultaty. Plusy to wspomniana dobra atmosfera, wykorzystanie sportu jako rozrywki i formy czasu wolnego. Dowodem na to jest liczne grono kibiców jeżdżących z drużyną na mecze zarówno do Zaczerlan, jak i na wyjazdy co potwierdza, że pomimo słabszych wyników liczy się sport i dobra zabawa.

Podsumowując: organizacyjnie – nie był to zły sezon, jednak gorszy od poprzednich. Kłopoty kadrowe kilku drużyn spowodowaly odwołanie kilku meczów i walkowery, a już zupełnym skandalem, który popsuł dobrą opinię o lidze był incydent Łysek w Żółtkach przez który trzeba było weryfikowac tabelę już po oficjalnym zakończeniu.

Jeśli chodzi o poziom był on niezły. Kilka meczów stało na wysokim poziomie. Niezwykle dramatyczne spotkania jak Lambada – Łyski, Rajkom –LZS czy Łyski –Izbiszcze mogły cieszyc oko znawców amatorskiej pilki. Wyrównał się poziom w czołowce. Jeszcze 2 kolejki przed końcem o medal walczyło 5 drużyn, a o tytuł aż 3.

Pojawiło się kilku zdolnych zawodników, z których korzysta już zespół V-ligowej Narwi Choroszcz. Mankamentem są niestety boiska i ich stan. O ile łąkowe płyty na wioskach da się jakos wytłumaczyć to uschła i wypalona przez suszę trawa w Choroszczy woła o pomstę – na szczęście już rozpoczęła się modernizacja.

Inny plus to sędziowie. Szczególnie szacunek dla „sędziów –uczestników”, którzy obiektywnie oceniali swoich rywali nie kombinując w żaden sposób aby pośrednio pomóc swojej drużynie (np. przez wykartkowanie rywala, czy wpływając na niekorzystny wynik) Kamil Pyczot (Klepacze), Karol Kopiczko (Lambada), a w szczególności Mariusz Galczyk (Łyski) to sędziowie, którzy z pełnym zaufaniem byli mile widziani przez drużyny rywalizujące z drużynami arbitrów o miejsce w czołowce tabeli (szczególnie Izbiszcz, LZS, Lambady). Sporo pochwał w tej dziedzinie zebrali „gwiżdżący bez papierów” dawni zawodnicy czołowych podlaskich klubów: Paweł Hermanowski oraz duet Andrzej Wannicki – Leszek Palkowski, który szczególnie w rozgrywkach Pucharu Ligi pokazał się z dobrej strony. Opinie, że obaj panowie poczynili postepy i w duecie prezentują całkiem niezły poziom pojawiały się wielokrotnie. Szkoda, że tak mało spotkań sędziowali doświadczeni Macej Nowacki, Jacek Klimowicz czy Andrzej Szubzda .

Sezon piłkarski 2015 na zielonej murawie dobiegł końca. Teraz pozostaje nam czekać do wiosny. Piłka jednak toczyć się musi dalej… życie nie znosi próżni – już niebawem sezon futsalowy, a w nim na pewno nie zabraknie emocji i dobrej zabawy – a to przecież jest najważniejsze!

Jacek Dąbrowski