Szefowo, a może mały rabacik? Cz. II

Poprzednio pisałam o tym, że rabat to niekoniecznie coś dobrego dla przedsiębiorcy… Dalej się z tym zgadzam – z jednym wyjątkiem – jeśli ten rabat jest dobrze wyliczony . Tak, tak my przedsiębiorcy musimy nauczyć się liczyć. W swojej działalności daję rabaty, ale tylko na określonych warunkach, które wcześniej obmyślam. Co to znaczy? Przede wszystkim klient to też człowiek i nie mam prawa go obciążać, ani do czegoś zmuszać, ale drobną przysługę może dla mnie zrobić – wystarczy, że będzie polecał moje usługi. Pamiętaj zadowolony klient to najlepsza reklama, ponieważ jest wiarygodny – sprawdził – pasuje mu – poleca. Rabat mają też moi stali klienci, ale wszystko w granicach rozsądku, bo cyferki muszą się zgadzać.

Teraz może myślisz sobie, co za wyrachowana materialistka? Nie po prostu przypomniałam sobie, że nikt mi nigdy nic nie dał za półdarmo. Pozdrawiam.

J.K.

Poprzednie artykuły naszej czytelniczki:

  1. Z perspektywy przedsiębiorcy
  2. Z perspektywy klienta
  3. Szefowo, a może mały rabacik?